Wpisy

Każdy artysta potrzebuje odpowiedniego miejsca do pracy. Jedni lubią małe, przytulne pomieszczenia, inni wolą duże przestrzenie. Jedni muszą mieć porządek…inni nie potrafią się skupić, kiedy wokół nich nie ma „artystycznego chaosu”. Myślę, że pracownia potrafi wiele o artyście powiedzieć. Pisząc ten tekst, zastanawiam się nad współczesnym pojęciem pracowni, bo przecież żyjemy w czasach, kiedy to w społecznej świadomości artysta pracuje głównie na komputerze…więc po co ta pracownia? Z pewnością wielu, zwłaszcza młodych artystów, potrzebuje teraz do pracy jedynie biurko i komputer, ale nie chce mi się wierzyć, że tylko to się liczy. Ogromne znaczenie może mieć przecież sam widok za oknem, przy którym pracujemy, kolory ścian, które nas otaczają, czy wystrój i atmosfera pomieszczenia. Pracownia to coś więcej niż tylko kawałek przestrzeni. To miejsce, gdzie przychodzą do nas inspiracje, gdzie możemy się zaszyć, żeby pomyśleć i spróbować wniknąć w głąb siebie. Gdzieś na końcu tego wszystkiego mogą pojawić się obrazy, a może nawet dzieła sztuki. W końcu pracownia to przede wszystkim miejsce, w którym powinna być sztuka. Nie chodzi mi tutaj tylko o obrazy, ale też o atmosferę, bo przecież właśnie tutaj najczęściej rozmawia i myśli się o sztuce. Tutaj zaprasza się kolekcjonerów, kuratorów czy innych artystów, przyjaciół. Tutaj sztuka zajmuje zawsze pierwsze miejsce.

Kiedyś usłyszałem od innego artysty ciekawe zdanie, że nasza pracownia jest tam, gdzie nasza głowa. W dużej mierze się z tym zgadzam. Artysta to osoba, której umysł powinien zawsze być otwarty. Ja sam osobiście dużo inspiracji czerpię z tego, co mnie otacza. Często odwiedzam muzea, chodzę na wystawy, podziwiam architekturę, lubię dobre kino. To wszystko składa się na to, jak wyglądają moje prace. Może niektórzy uznają mnie za tradycjonalistę, ale lubię mieć miejsce konkretnie przeznaczone do twórczej pracy. Większość społeczeństwa kojarzy zawód artysty, czy pracę twórczą z przyjemnością albo wręcz z nicnierobieniem. Przecież artysta to osoba, która może sobie pójść do parku, poszkicować i szukać inspiracji gdziekolwiek. Mało kto zdaje sobie sprawę, że to może być praca, jak każda inna, która wymaga dyscypliny i ciągłego wysiłku. Pracownia umożliwia artyście takie „wyjście do pracy”. Dla mnie to też duża mobilizacja i pomoc w zachowaniu higieny umysłu. Wielu osobom pracownia artystyczna kojarzy się z jakimś zagraconym pomieszczeniem, upaćkanym farbami, gdzie roznosi się zapach rozpuszczalnika i papierosów. Na pewno takie miejsca są i to pewnie jest ich całkiem sporo, jednak ja lubię mieć przestrzeń. Jest mi potrzebna nie tylko dlatego, że maluję obrazy o dużych rozmiarach, ale też po to, aby mieć przestrzeń do myślenia, przestrzeń, gdzie nie czuję się przytłoczony, ani ograniczony. Kiedy wchodzę do swojej pracowni, czuję, że mogę się wyciszyć i skupić. Oczywiście nie zawsze to wygląda tak łatwo i przyjemnie, jak może się wydawać. Bywają dni, tygodnie, a nawet miesiące, kiedy to nic nie wychodzi tak, jak powinno. Przychodzi zmęczenie, niezadowolenie z siebie, frustracja… Zdarza mi się pracować nad jednym obrazem tygodniami. Ciągle czegoś mi w nim brakuje, ale nie potrafię stwierdzić czego dokładnie. W końcu, niespodziewanie, przychodzi moment, kiedy udaje mi się rozwiązać tę łamigłówkę i czuję, że wreszcie jest skończony.

Mimo że ten proces bywa męczący, to na swój sposób bardzo uzależnia. To chyba dotyka wszystkich artystów – ciągła potrzeba tworzenia, zadawania sobie pytań i szukania odpowiedzi. Z tym właśnie kojarzy mi się moja pracownia – jest takim twórczym miejscem. Lubię w niej przebywać, bo czuję, że to takie moje miejsce – oswojone, intymne, oderwane od realnego świata. Tutaj mogę się wyciszyć i spokojnie pracować, a kiedy kończę, wracam z satysfakcją i spokojem do „prawdziwego” świata, do rodziny. To taka przestrzeń, która jest mi po prostu potrzebna.

 

 

 

 

 

 

 

 

Portfolio